Pamiętacie moje wynurzenia na temat zabierania niemowląt na wesele? Zebrałam garść doświadczeń na własnej skórze i nie omieszkałam się nimi podzielić. Tymczasem rok minął jak z bicza strzelił, a w naszej skrzynce znów pojawiło się zaproszenie na ślub z moim ulubionym fragmentem: „wraz z synem”. Obecność potwierdzona i teraz tylko matka musi się przygotować psychicznie na to, jak to będzie. Pomożecie?
W tym poście będę przede wszystkim prosiła Was o jakieś rady i wskazówki.
Mój synek, właśnie skończył 1,5 roku i przed nami impreza weselna w połowie czerwca. Cieszę się i boję. Na weselu ma być animatorka dla dzieci i przyznam, że nie mam pojęcia, jak wygląda praca takiej osoby w takim miejscu.
Czy osoba zajmująca się dziećmi na weselu organizuje im zabawy w którymś kącie sali weselnej czy raczej w jakimś osobnym pomieszczeniu? Jeśli to drugie, to obawiam się, że moja latorośl, która nie chadza jeszcze do przedszkola może mieć problem z utartą mamy z oczu…
Jeśli ktoś ma doświadczenie w tej kwestii, niechaj się ze mną podzieli. Na ile taki animowany maluszek ma kontakt z mamą, choćby wzrokowy, czy może do niej podejść w każdej chwili?
Druga kwestia, która zaprząta moje myśli to menu – mój synek nie potrzebuje jeszcze osobnego krzesła i talerza. Pewnie skończy się na zjedzeniu połowy mojego rosołu i trzech ziemniaków. Nie chciałabym, aby młoda para niepotrzebnie zapłaciła za jego „talerzyk”, ale nie wiem też, czy to planują.
Moje pytanie więc brzmi, czy mam zgłaszać „młodym”, że moje dziecko nie potrzebuje osobnego miejsca, czy są jakieś restauracyjne standardy, które z góry zakładają, że maluchy poniżej drugiego roku życia podpina się pod rodziców?
I ostatni dylemat – pieniądze na wesele.
Póki maluszek był przyklejoną do nas hubą, która ani to nie usiadła na krzesełku, ani nie potańczyła o własnych nogach, wręczaliśmy parze młodej pieniądze w prezencie w złożeniu „za nas dwoje”.
Teraz mały kawaler i skubnie coś ze stołu i rozleje, i chusteczkę do otarcia ust użyje, i pokręci kuperkiem do muzyki, więc chyba musimy już dawać prezent jako trójka, a tym samym powinien być on większy. Tylko o ile? 100 zł za każdy ukończony rok życia? Nie mam pojęcia jak to ugryźć.
A teraz czekam na Wasze rady, opinie i wnioski.
Z góry dziękuję!
Fot. AdinaVoicu (Pixabay.com)
When you subscribe to the blog, we will send you an e-mail when there are new updates on the site so you wouldn't miss them.
Wrześniowa panna młoda w roku 2013.
Nasz jesienny ślub odbył się przy iście letniej pogodzie i z wiosną w sercach ;) Ku mojemu zaskoczeniu, zainteresowanie tematyką ślubną i weselną nie minęło wraz z ożenkiem! Inspiracji, wiedzy i wrażeń związanych z tym dniem jest tak wiele, że trzeba się nimi podzielić – a co nadaje się do tego lepiej niż blog? Chcę was przekonać, że wesela nie trzeba planować rok i wcale nie musi być ono bardzo drogie i bardzo tradycyjne. I najważniejsze: przygotowania do ślubu mogą być prawdziwą przyjemnością. Pamiętajcie, że nic tak nie pasuje do białej sukni, jak promienny uśmiech zrelaksowanej panny młodej!
Odwiedza nas 271 gości oraz 0 użytkowników.
Dzień ślubu jest tak wyjątkowy, że długo nie można o nim zapomnieć. Ba, niektóre panny młode nawet po fakcie nie potrafią lub zwyczajnie nie chcą rozstać się z tematyką dekoracji, falbanek, smakołyków, życzeń, prezentów, uniesień – przecież o tylu rzeczach można by powiedzieć przyszłym narzeczonym.
Tak jest z nami. Małgorzata i Madeline to co prawda stuprocentowe mężatki, ale z głowami pełnymi ślubnych i weselnych refleksji, porad, inspiracji. Co byśmy zmieniły w naszych ślubach, a z czego jesteśmy dumne? Przed czym chciałyśmy przestrzec przyszłe panny młode i na co zwrócić ich szczególną uwagę w czasie szaleństwa przygotowań? Nie zabraknie też spojrzenia na ślub i wesele z przymrużeniem oka – bo naprawdę warto przeżyć ten dzień na luzie i z uśmiechem!