By Madeline on poniedziałek, 19 październik 2015
Category: Weselne refleksje

Słodko-gorzko o kobiecości

Czy zastanawiałyście kiedyś nad tym, jaki obraz pozostawią po sobie współczesne kobiety? Kiedy sięgamy pamięcią lub wyobraźnią w przeszłość, bez trudu malują się przed naszymi oczyma obrazy kobiet z różnych epok: księżniczki, niewolnice, kobiety wyzwolone, artystki, wojowniczki, przodowniczki pracy itp. Ciekawe jak my zapiszemy się na kartach historii?

Wyzwanie

Jaka jest współczesna kobieta? Do podjęcia tych rozważań zainspirowało mnie wyzwanie blogowe na Save the Magic Moments. Przyznam, że nigdy nie brałam udziału w przedsięwzięciach tego typu, dlatego potrzebuję odrobiny wsparcia (najlepiej w komentarzach!), żeby mu sprostać.

Jaka jestem?

Aby dojść do jakichkolwiek wniosków na temat obrazu współczesnej kobiety, chyba nie mamy wyjścia i musimy w pierwszej kolejności spojrzeć w lustro oraz w zakamarki swojej duszy, odpowiadając na pytanie, jaka jestem ja?

Czy prawdziwa ja to ta z dnia ślubu, w pięknej sukni, wystylizowanej fryzurze i (prawie!) idealnym makijażu? Czy może tak naprawdę sobą byłam w dniu porodu, odarta zupełnie z zewnętrznego piękna, ale najszczęśliwsza na świecie?

Jakie są kobiety wokół mnie?

Kolejnym krokiem jest bliższe przyjrzenie się kobietom w naszym otoczeniu.

To dość trudne, bo mam koleżanki, które robią wspaniałe kariery, a także takie, które zostały w domu z dziećmi. Znam dziewczyny z dużych miast, a także te, mieszkające na wsi. Wszystkie je łączy to, że są zadbane, nowoczesne i aktywne, jeśli nie zawodowo, to kulturalnie. Teraz nawet „siedząc” w domu z dzieckiem można podbijać miasto, prowadzić poczytnego bloga kulinarnego czy rozkręcać mały biznes hand-made. Stereotypowe kury domowe w wyciągniętym dresie to już nie nasza bajka!

Kobieta kobiecie wilczycą?

Niestety wśród współczesnych kobiet coraz częściej można zauważyć coś na kształt niezdrowej rywalizacji. Niektórzy sądzą nawet, że przyjaźń dwóch przedstawicielek płci żeńskiej jest niemożliwa. Aż tak surowo bym do tego nie podchodziła, ale to, że lubimy siebie oceniać i krytykować jest faktem. Myślę, że wszystkiemu winna jest presja.

Kobieta między 20 a 30 rokiem życia ma wiele do zrobienia: zdobyć wykształcenie, znaleźć pracę, wyjść za mąż i urodzić dziecko – to tylko podstawy, których oczekuje od nas społeczeństwo. Jeśli nie wyrabiamy się na którymś z tych pól, zaczynamy rozpaczliwą walkę o zachowanie twarzy, np. propagując dany styl życia a krytykując inny. To oczywiście nie ma sensu, bo nikt nie powiedział, która droga jest właściwa i wobec tylu różnych scenariuszy na życie, jakie mamy do wyboru, zamiast się porównywać, powinniśmy czerpać z tej naszej różnorodności.

Niestety jeszcze wiele wody upłynie, zanim nauczymy się żyć i dać żyć innym.

Kobiecość niejedno ma imię

Dopiero teraz można pójść dalej i zacząć rozważać współczesną kobiecość w ogóle.

I co? Mnie nasuwa się na razie jedno: różnorodność!

Współczesna kobieta ma wiele twarzy. Zbyt wiele, by móc nakreślić jakiś typowy jej obraz i chyba dopiero długie dziesięciolecia zadecydują o tym, które z prezentowanego przez nas wachlarza cech wyróżnią się na tyle, by zapisać się na kartach historii.

Ale póki co, któż by myślał o jakichś zakurzonych stronicach ksiąg historycznych, przecież trzeba zaplanować wymarzone wesele, zająć się dzieckiem, ugotować coś pysznego, kupić modny ciuch w sieci, skoczyć do kosmetyczki lub na dużą latte z koleżanką i dokończyć zaczęte posty na blogu!

Zdjęcie: WU KACHI

Related Posts

Leave Comments